Mój podopieczny Jacek w grudniu zeszłego roku trafił do kliniki i tylko dzięki pomocy Fundacji Animal Security nie poszliśmy wtedy z torbami. Niestety nie udało mi się zebrać całości kwoty jaką wydała fundacja na jego leczenie a ciągle dochodzą nowe koszty; Jacek je drogą karmę (acana) bo po innej...
Sobotnie szkolenie to był dla mnie nerwowy czas. Pierwszy raz organizowałam takie spotkanie i mimo, że byłam pewna Magdy i jej wiedzy i doświadczenia bałam się, że gdzieś coś przeoczyłam, ktoś będzie niezadowolony albo po prostu coś niespodziewanie się zepsuje.
Zaczęło się od razu źle. O siódmej rano odebrałam telefon od opiekunki Franka, która powiedziała, że nie da rady przyjść. Pomyślałam sobie, że to koniec bo gdzie ja teraz w ciągu godziny opiekę znajdę.
Podjęłyśmy z Magdą dosyć szaloną decyzję, że mały idzie z nami i w najgorszym wypadku po rozpoczęciu szkolenia z nim wyjdę i zostawię Magdę samą.
Mój syn okazał się tego dnia moim małym bohaterem. Dzielnie wytrzymał całe szkolenie i starał się jak mógł nie przeszkadzać co dla czterolatka łatwe nie jest.
Sama zdobyłam sporo nowych informacji dzięki czemu mam nadzieję będę mogła jeszcze lepiej pomagać zwierzakom. Poznałam też kilka osób, które bardzo chciałam poznać i w poniedziałek gdy emocje opadły pojechałam z Magdą do poznańskiego schroniska dla zwierząt. Mimo smutnej funkcji tego miejsca wyszłam stamtąd pełna nadziei wiedząc, że schroniskowe koty są w tak dobrych rękach. Sama mam nadzieję będę mogła być pomocna dla tego miejsca już niedługo.
Dla mnie świetny pomysł zanieść takie ogłoszenie do schroniska; każdy z obsługi jeśli je zobaczy i nawet przypadkowo zobaczy na kociarni naszego kota będzie wiedział, że ktoś go szuka... mam nadzieję nie będę nigdy z takich pomysłów korzystała.
Zaczęło się od razu źle. O siódmej rano odebrałam telefon od opiekunki Franka, która powiedziała, że nie da rady przyjść. Pomyślałam sobie, że to koniec bo gdzie ja teraz w ciągu godziny opiekę znajdę.
Podjęłyśmy z Magdą dosyć szaloną decyzję, że mały idzie z nami i w najgorszym wypadku po rozpoczęciu szkolenia z nim wyjdę i zostawię Magdę samą.
Mój syn okazał się tego dnia moim małym bohaterem. Dzielnie wytrzymał całe szkolenie i starał się jak mógł nie przeszkadzać co dla czterolatka łatwe nie jest.
Sama zdobyłam sporo nowych informacji dzięki czemu mam nadzieję będę mogła jeszcze lepiej pomagać zwierzakom. Poznałam też kilka osób, które bardzo chciałam poznać i w poniedziałek gdy emocje opadły pojechałam z Magdą do poznańskiego schroniska dla zwierząt. Mimo smutnej funkcji tego miejsca wyszłam stamtąd pełna nadziei wiedząc, że schroniskowe koty są w tak dobrych rękach. Sama mam nadzieję będę mogła być pomocna dla tego miejsca już niedługo.
Dla mnie świetny pomysł zanieść takie ogłoszenie do schroniska; każdy z obsługi jeśli je zobaczy i nawet przypadkowo zobaczy na kociarni naszego kota będzie wiedział, że ktoś go szuka... mam nadzieję nie będę nigdy z takich pomysłów korzystała.
Jacek, kot o którym pisałam już kilka razy na blogu zostaje moim stałym rezydentem- chyba, że znajdziemy naprawdę wyjątkowego człowieka ale nie szukamy tego domu na siłę;)
O Jacku najwięcej informacji tutaj.
Kot miał mieć usuwaną łapę ale próbujemy inaczej. Dzięki pomocy weterynarzom z Gabinet Weterynaryjny SABA Jacek otrzymał specjalnie dla niego zaprojektowaną rynnę, która usztywnia łapę i mamy nadzieję dzięki temu nauczy się na niej chodzić mimo częściowego braku czucia w stopie.
Na razie Jackowi stopa pasuje, uczy się nawet biegać co postaram się niedługo pokazać też na filmach.
Kilka zdjęć mojego Jacka z nową nogą;)
O Jacku najwięcej informacji tutaj.
Kot miał mieć usuwaną łapę ale próbujemy inaczej. Dzięki pomocy weterynarzom z Gabinet Weterynaryjny SABA Jacek otrzymał specjalnie dla niego zaprojektowaną rynnę, która usztywnia łapę i mamy nadzieję dzięki temu nauczy się na niej chodzić mimo częściowego braku czucia w stopie.
Na razie Jackowi stopa pasuje, uczy się nawet biegać co postaram się niedługo pokazać też na filmach.
Kilka zdjęć mojego Jacka z nową nogą;)
Od czterech dni zbieram się do tego wpisu... Pożegnaliśmy niespodziewanie seniora naszego domu... Nie umiem pisać o Misiu bo jak pisać o kimś kto zawsze był oczywistą obecnością w moim domu rodzinnym. Nie było mnie przy tym gdy mama Go żegnała, nie byłam jeszcze w naszym pustym domu......
Pisałam, że mój brak wpisów na blogu powodowany jest moim zaangażowaniem w kilka projektów. Jednym z nich jest mam nadzieję cykl szkoleń dla wolontariuszy fundacji tak by ułatwiać im pracę na rzecz zwierząt. Pierwsze szkolenie organizuję z pomocą wolontariuszy Fundacji Animal Security i dotyczyć będzie pomocy kotom w schroniskach i...
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
Obsługiwane przez usługę Blogger.