Postanowiliśmy złapać chwilę oddechu.
Ostatni czas nas nie rozpieszczał. W domu pojawił się jakiś wirus, który zabrał nam Poppy.
Jesteśmy koszmarnie zmęczeni a przecież my ucierpieliśmy na tym najmniej.
Nasze zmęczenie to nic w porównaniu z tym, że Poppy straciła życie.
Wyjechaliśmy z Frankiem w góry. Tam gdzie zawsze, co roku te same szlaki, te same miejsca i my.

