In

Brys i przeprosiny

Przepraszam za zaniedbanie bloga, przyznaję praca w schronisku i tymczasowanie coraz to nowszych zwierząt daje bardzo mało czasu i energii na blogowanie.
Na bieżąco jestem lub staram się być tutaj a blog obiecuję uzupełniać ponieważ aktualnie choruję więc nie pracuję i od dzisiaj mam także mniej zwierzaków pod opieką.
Aktualnie do naszych tymczasowych kotów przybył Bryś (od Brykajek - imię nadane przez Franka).
Brysia zabrałam ze schroniska w połowie listopada ponieważ tam postanowił po prostu umrzeć z głodu.
Walczy o niego moja mama i na razie nie zapeszam ale chyba powoli odnosi sukces. Początkowo Brysiu był karmiony na siłę bo nie jadł zupełnie nic, dzisiaj podjada parówki i niektóre chrupki dla kotów. Kot ma 9 lat, jest po przejściach, wyrzucony przez właścicieli, bez zębów. Nie wiem czy kiedykolwiek będzie się nadawał do adopcji ale jesteśmy dobrej myśli.
Tak wyglądał Bryś gdy przywiozłam go mamie do ratowania
Tak wygląda ostatnio; waży już więcej niż 5 kilo co przy fakcie, że jest w typie main coon'a nadal jest niewielką wagą:/
a dla tych, którzy chcą mieć pewność, że kot je mały filmik tutaj

Read More

Share Tweet Pin It +1

1 Comments

In

koty koty koty...

Kotów u nas dostatek...
W domu nadal tymczasuje Zosia i czeka na zabieg sterylizacji, po którym będziemy mogły zacząć szukać jej domu.
Dodatkowo nasza kocia rodzina powiększyła się jakiś czas temu o Sówkę i Rudzika. Dzieciaki nie są rodzeństwem ale przygarnęłyśmy je mniej więcej w tym samym czasie.
Niestety Rudzik jest słaby i wymaga ciągle więcej opieki i uwagi. Aktualnie mimo wcześniejszej terapii antybiotykowej, serii zastrzyków wzmacniających odporność zyleksis mały nadal ciężej oddycha.
Zdecydowaliśmy się jeszcze na wprowadzenie beta glukanu, lizyny i witaminy c i ciągle czekamy na efekty.
Rudzik na pewno będzie szukał domu, który będzie świadomy tego, że jest słabszy... co nie znaczy, że mniej sympatyczny czy brzydszy;)
Sówka jest z zupełnie innej bajki; silna i duża aż miło na nią patrzeć.
Wypatrzyłam ją w wakacje w opuszczonej szopce niedaleko domu mojej mamy i gdy ją zobaczyłam początkowo myślałam, że obserwuje mnie właśnie sowa.
Długo zajęło mi namierzenie gdzie mieszka i złapanie jej. W tym miejscu koty wolno żyjące mają naprawdę ciężko- jest sporo psów, ruchliwa droga, mało miejsca do schowania się. Z maluchów rzadko który przeżywa tu zimę, więc każde odłapane dziecko jest dla nas sukcesem.
Nie wiemy kim jest jej mama bo koty przez nas dokarmiane są sterylizowane ale cierpliwie szukamy jej mamy by ją też wysterylizować. Podejrzewamy, że Sówkę z rodzeństwem ktoś w miejsce gdzie karmimy koty podrzucił.
Bracia Sówki grzeją już tyłki w nowych domach, Sówka na ten dom cierpliwie czeka.
Dawno nie mieliśmy w domu tak inteligentnego kota;)

 Rudzik pierwszego dnia u nas
Rudzik teraz


Sówka

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

Zosia

Wczoraj z pracy wróciłam z kotem. Damą niezwykłą, piękną i z ciekawym charakterem.
Dostała imię Zosia i będzie szukała domu gdy tylko uporamy się z katarem i depresją, którą złapała w schronisku.
Zosieńka jest w typie kota egzotycznego a więc ma krótki pyszczek, zniekształconą trzewioczaszkę i przez to duże skłonności do kataru i łzawienia oczu. Nie lubię tych ras właśnie dlatego: stworzyliśmy koty, które dla naszego dziwnego poczucia piękna cierpią. Zosia w schronisku niestety nabawiła się kataru i ciężko w tamtych warunkach go wyleczyć. Przestała jeść i bardzo źle znosiła samotność więc zdecydowałam, że będzie na nowy dom czekać u mnie... mam nadzieję szybko kogoś znajdzie by nie musiała się już dłużej błąkać po tymczasowych schronieniach.


Read More

Share Tweet Pin It +1

1 Comments

In

Filmowo...

Robimy pierwszy wpis filmowy o kotach, właściwie o kociakach... wszyscy moi mali aktorzy byli zachwycający;)
Kociaki obecne na filmiku są podopiecznymi Poznańskiego Schroniska dla Zwierząt i tymczasują u mnie: Elżbieta i Janusz.
Poza tym bardzo pomagał mi mój Jacuś, o którym tutaj



Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

Przerwa... i po przerwie...

Kochani,
Przepraszam za zaniedbywanie bloga... brak czasu i coraz więcej zwierząt i kotów ogranicza mi mocno tą działalność.
W między czasie zdarzyło się kilka ważnych rzeczy; odszedł niespodziewanie Jacek. Na jego miejsce przybył od razu drugi Jacuś... miałam kilka kociaków, które już są w nowych domach i pewnie mogłabym pisać o tym jeszcze przez miesiąc ale postaram się skupić na tym co teraz i za chwilę.
Wszystkich, którzy chcą poczytać o tym co było zapraszam na mój profil na fb tutaj.
Link do wydarzenia "nowego" Jacusia tutaj.

A z aktualności: od początku września pracuję w Poznańskim Schronisku dla Zwierząt jako opiekunka kotów i przyznaję, że praca jest cięższa niż się spodziewałam ale każdego dnia uczy mnie czegoś nowego o mnie i kotach.
Spodziewajcie się więcej o kotach ze schroniska bo teraz są to także moje koty;)
Dzisiaj tylko zdjęcie z moim ukochanym kotem, w którym zakochałam się bez pamięci gdy tylko zaczęłam pracę. Nasza znajomość zakończyła się w weekend gdy po Fiodora przyszli jego nowi opiekunowie... ludzie, którym nie przeszkadzało, że Fiodor ma 10 lat i bierze leki... ludzie którzy uratowali mój dzień pokazując mi, że w schronisku mogą być też dobre pełne ciepła historie.
Fiodor zaczyna właśnie swoją nową, wierzę że ostatnią historię... ja zaczynam swoją kolejną pełną kocich nieszczęść i nadziei i chcę wierzyć, że z dobrymi zakończeniami.



Read More

Share Tweet Pin It +1

1 Comments

Obsługiwane przez usługę Blogger.